„Ghost Money” – thriller z wartością dodaną

Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, jednak czasami to początek ma kluczowe znaczenie, trochę jak pierwsze zagajenie do napotkanej właśnie laski – od paru słów może zależeć czy uzna nas za idiotę czy po prostu głupka. Po długim i wewnątrzburzliwym namyśle zdecydowałem się zatem zainaugurować blog pisząc o jednym z najważniejszych komiksów w mojej karierze czytelnika – a przy tym o dziele, które po prostu szalenie lubię. Ghost Money to powieść graficzna pod wieloma względami wybitna: świetna warsztatowo, z wieloma natchnionymi planszami, doskonała narracyjnie i z bardzo przemyślaną, wciągającą fabułą, i to taką o dwie klasy lepszą od komiksowej klasyki. Czyżby pozycja idealna? Powiedzmy, że to mocna nominacja!

Komiks powstawał wiele lat, a sam proces twórczy był mozolny i skomplikowany. Oryginalnie dzieło ukazywało się w pięciu częściach, wydawanych od roku 2008 do 2016 – czyli niemal dekadę – a godne uwagi jest, że mimo tak ogromnego horyzontu czasowego otrzymaliśmy opowieść bardzo spójną i jednorodną. Treści w Ghost Money odnoszą się do bliskiej przyszłości, bardzo ciasno związanej z obserwowaną przez nas bieżącą rzeczywistością. Ghost Money to multigatunkowy cross-over. Na pierwszy rzut oka – chociażby po okładce wnosząc (notabene genialnej! a jest to oczywiście kadr z komiksu) – mamy tutaj lekkie science-fiction, któremu – jak się szybko okazuje – dość blisko do klasycznego technothrillera. Sama opowieść to już rasowy thriller w jednej z kilku odmian: powieści szpiegowskiej, conspiracy-thriller czy political-fiction – w praktyce zaś w każdej z nich po trochu.

Graficznie komiks prezentuje się świetnie, należałoby tutaj jednak wspomnieć, że trwający osiem lat proces twórczy odcisnął delikatne piętno na planszach. Pomiędzy pierwszymi stronicami a ostatnimi widać różnicę – niekoniecznie rewolucyjną, ale jednak zauważalną: zniuansowanie detali, wygładzenie rysów, nieco większa przejrzystość, a czasami – takie przynajmniej miałem wrażenie – doświetlenie kadrów. Notabene, autor lubi się bawić światłem i nie unika rozgrywania go czasami w dość skomplikowany sposób. Koloryzacja zazwyczaj jest neutralna, ale i dopasowana, można powiedzieć, że w punkt. Zresztą, skoro już o tym mowa, to w punkt jest niemalże wszystko, a jedyne co może przeszkadzać to, że niektóre z kadrów są po prostu zbyt ciasne na swoją treść.

Tym co tygryski lubią najbardziej jest oczywiście fabuła. Jest jej tutaj całkiem sporo, rozpisana jest na kilka płaszczyzn, a wydarzenia mają imponujący rozmach. Ach, no właśnie: to dobry moment by wspomnieć, że Ghost Money w trzy kwadranse raczej się nie przeczyta, a nawet gdybyśmy się uparli by zrealizować taki czelendż, to nie miałby on sensu, bo jest zbyt wiele do ogarnięcia i przetrawienia (320 stron zobowiązuje!). Ale, ale – przejdźmy do rzeczy! Przypadek sprawia, że młoda Lindsey uciekając od śmiertelnego zagrożenia wpada w ramiona bajecznie bogatej i równie ślicznej Chamzy, niewiasty którą w pewnym uogólnieniu moglibyśmy nazwać po prostu Arabką (ach, pewnie popełniłem właśnie jakieś wykroczenie przeciw normom równości i braterstwa inter-rasowego…). Momencik! Jak to wpada w ramiona? No, tak to właśnie, bowiem pomiędzy dwiema lasencjami zakwita delikatny romans, nie taki z gatunku „ziemia się zatrzęsła”, ale powiedzmy „przyjaźń plus”. Widoki na przyszłość zgoła przyjemne, jednak szkopół (czyli pół Niemca) jest taki, że nie wiadomo skąd Chamza wzięła swój majątek (wspominaliśmy już, że niebagatelny?). A ma to znaczenie w świecie po 11 września, w którym amerykańskie służby specjalne mogą niemal wszystko w imię bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i ich szeroko rozumianych interesów. Czy Chamza jest spadkobierczynią majątku zbitego przez Al-Kaidę na ataku z 11 września? A może w ogóle jest tylko figurantką w rękach terrorystów? Kolejne pół Niemca w tym, że w świecie przedstawionym przez Thierr’ego Smolderena niemal nic nie jest tym, czym mogłoby się wydawać. Kto jest dobry, a kto zły? Kto ma czyste intencje, a kto jest po prostu sprytnym manipulantem? Ten komiks potrafi naprawdę mocno przewartościować nasze postrzeganie świata. A w każdym razie pokazuje, że otaczająca nas rzeczywistość rzadko bywa aż tak prosta i jednoznaczna, by dało się ją wtłoczyć w pejzaż malowany przez polityków i dziennikarzy. Autorzy dość negatywnie przedstawiają machinę paramilitarną Stanów Zjednoczonych, ukazując przy tym wiele warstw obłudy i przeinaczeń, skrywających wstydliwe motywy. Nic nowego: jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A wobec twardych reguł wojny z terroryzmem do bycia uznanym za terrorystę może wystarczyć czyjeś niedbalstwo, przypadek lub zbieg interesów. Ze wskazaniem na interesy właśnie.

Wersja francuska. Dla odmiany ;-). Źródło: https://www.bedetheque.com

Co istotne: nie ma w tym łopatologii, czy rewolucyjnej gorliwości. Ma się poczucie ogromnego smutku z jakim Smolderen przedstawia jak widzi współczesny świat. To nie jest wizja agitatora, ale obraz naszkicowany przez rozczarowanego idealistę, przez kogoś, kto nie może się pogodzić że nasze wartości stają się fundamentem do szerzenia zła, że w każdej krucjacie prędzej czy później chodzi po prostu tylko i wyłącznie o pieniądze, a etyka i moralność są paliwem podsycającym ogień kłamstw i przeinaczeń. Moim zdaniem to jedna z mądrzej pomyślanych i opowiedzianych historii tego typu. Dodać mogę, że nie uważam się za alterglobalistę – zastrzeżenie wynika oczywiście z faktu, że te klimaty dostrzec można i w powieści i recenzji – i raczej z dystansem podchodzę do teorii, których jedynym celem jest odwrócenie czyjejś perspektywy poznawczej. Kluczem do docenienia Ghost Money – oprócz wykorzystanych przez autora niebagatelnych pomysłów – jest wprowadzenie zaskakującego wyważenia i uczciwości. Oraz umiejętność niewymuszonego wymuszenia (all rights reserved) myślenia. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało ;-).

Reasumując: Ghost Money to komiks z pomysłem i misją, odrobinę jednostronny, ale dobrze zbalansowany, unikający ekstremistycznych tonów. Pozycja świetna w lekturze i pozostawiająca po sobie literackiego kaca – to jedno z tych dzieł, które wymuszają na nas chwilę zadumy i refleksji nim gruby i ciężki tomik zostanie odłożony na stosowną półkę, a my zanurzymy się w nowym świecie kolejnej opowieści. To także jeden z tych komiksów, które przyjemnie się kartkuje jeszcze raz lub dwa razy już „po”, oraz do których zapewne kiedyś się wróci.

  • Tytuł: Ghost Money
  • Wydawca PL: 2018 Non Stop Comics
  • Ilustrator: Dominique Bertail
  • Scenariusz: Thierry Smolderen
  • W skrócie: thriller o kilku twarzach i fabuła godna książki!

4 Comments

  1. Gratuluję świetnego otwarcia! Czytałem z ogromnym zainteresowaniem i przyjemnością – zarówno wizualną, jak i szarokomórkową. Oby tak dalej 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s