„Loteria” – mocno nieprzegadane

Loteria to komiks oparty na opowiadaniu amerykańskiej autorki Shirley Jackson. W Polsce nie jest to osoba bardzo znana, jednak po lepszej stronie Atlantyku należy, a przynajmniej należała, do cenionej czołówki twórców. Loteria napisana została siedem dekad temu i z miejsca wzbudziła głośną reakcję publiki. Tekst, choć krótki, był na tyle sugestywny, że prawie tak jak to miało miejsce z Wojną światów Wellsa, wielu czytelników nie chciało uwierzyć, że jest to tylko fikcja. Autor komiksu, Miles Hyman, zdaje się mieć szczególne prawo do graficznej ilustracji kultowego opowiadania: jest wszak wnukiem słynnej Amerykanki. Niezależnie od tego, czy takie prawo mu przysługuje czy nie, podszedł do wyzwania z należytym szacunkiem i stworzył komiks niezwykle godny uwagi. I tak jak źródłowy tekst, tak też dzieło Hymana jest nieprzegadane, a nawet cokolwiek lapidarne.

Loteria to niemal wyłącznie grafika, z rzadka jedynie „ilustrowana” tekstem. Komiks taki jak ten, to znaczy zbudowany w zdecydowanej większości na warstwie wizualnej, musi być znacznie intensywniej analizowany pod kątem grafiki właśnie, niż jego bracia i siostry o bardziej wyrównanym balansie słowa i kreski. A pisząc o wizualiach Loterii, nie sposób nie zatracić się na chwilę w kontekstach malarskich. Mnie w trakcie lektury zaświeciły się lampki przy trzech nazwiskach. Pierwsze, może najbardziej oczywiste, to Grant Wood i chociażby jego słynny Amerykański Gotyk. Kolejne, kto wie czy nie bardziej dosłowne graficznie skojarzenie, to Edward Hopper, który wprawdzie w tematach rustykalnych się nie specjalizował, jednak widać tutaj mocną inspirację techniczną. Trzecie nazwisko, będące pozornie zaledwie odległą reminiscencją, również zdaje się należeć do autorytetów, z których dokonań czerpać musiał autor Loterii, mianowicie Kenton Nelson. Nie śmiem posądzać nikogo o plagiat, wręcz przeciwnie: jest to twórcza inspiracja, doskonale spożytkowana i założę się, że każdy miłośnik malarstwa z przyjemnością dokona własnych oględzin komiksu.

Napiszmy parę słów o fabule. Rzecz dzieje się w jakimś amerykańskim miasteczku, czy właściwie wiosce. Treścią utworu jest zbliżająca się loteria, w której uczestniczą wszyscy dorośli mieszkańcy osady. Jest to jedna z tych loterii, w których lepiej nie wygrać – nominacja jest niestety więcej niż problematyczna. Bardzo żałuję, że nie mogę napisać więcej, jednak konstrukcja utworu właściwie wyklucza udzielenie jakichkolwiek wyjaśnień bez ryzyka nadużycia spojlerów. Jak na opowiadanie przystało, nie mamy tutaj bardzo rozbudowanej fabuły i wielu wierzchołków akcji – cała opowieść jest liniowa, a jej apogeum zbiega się zarazem z wyjaśnieniem (na faktach), czym faktycznie owa loteria jest.

Wartością dodaną nie jest zatem historia jako taka. Nie stanowią jej też postaci bohaterów. Powiedzmy sobie zresztą wprost: ci nie są nazbyt starannie zarysowani. Mamy tutaj raczej szkice, choć dość charakterystyczne. Dość łatwo nam zrozumieć mentalność przedstawionych osób, a nawet wczuć się w nich na tyle, by zrozumieć skąd tak a nie inaczej postępują. Loteria to opowieść o tradycji, ale niezbyt romantyczna, raczej negatywna w wymowie. Shirley Jackson – oraz Miles Hyman wędrujący jej tropem – przedstawiła fikcyjne wydarzenia, jednak łatwo nam uwierzyć, że gdzieś, może w Ameryce, a może w Europie, fikcja owa mogłaby stać się prawdą. Może nie teraz, ale sto lat temu, może pięćdziesiąt. W praktyce cywilizowane społeczeństwa praktykowały nie raz i nie dwa bardziej barbarzyńskie rytuały, kultywując je w ramach cokolwiek naciąganego przywiązania do tradycji.

Po lekturze Loterii warto się nad tym zastanowić, nawet jeśli nie jest to problem z gatunku tych aktualnych i bieżących. Ot, taka peregrynacja socjologiczna. Interesująca i błyskotliwie przedstawiona. A jeśli to nie jest zachętą, to niech będą nią przewspaniałe grafiki Hymana. Loteria – komiks – to jedna z tych pozycji, które warto mieć dla samych rysunków i które warto przejrzeć więcej niż raz.

Metka:

  • Tytuł: Loteria
  • Wydawca PL: Marginesy
  • Ilustrator: Miles Hyman
  • Scenariusz: na bazie opowiadania Shirley Jackson
  • W skrócie: malarsko i z przytupem, ale raczej dla koneserów

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s